Zaskakujące słowa Świątek na Roland Garros. Co wyznała?

Zaskakujące słowa Świątek na Roland Garros. Co wyznała?

„Czasem mam ochotę to rzucić”. Zaskakujące słowa Igi Świątek podczas Roland Garros

Iga Świątek przyzwyczaiła kibiców do perfekcji na korcie, zwłaszcza na ukochanej, paryskiej mączce. Jednak to nie sportowe popisy, a niezwykle szczere wyznanie podczas jednej z konferencji prasowych na trwającym właśnie turnieju Roland Garros 2026, stało się tematem numer jeden w światowych mediach. Polska tenisistka rzuciła nowe światło na to, z jak gigantyczną presją musi się mierzyć na co dzień jako niekwestionowana królowa kortów ziemnych.

Ciężar korony w Paryżu

Turniej we Francji to dla Świątek zawsze najważniejszy i najbardziej obciążający emocjonalnie punkt całego sezonu. Od lat fani i eksperci z całego świata oczekują od niej tylko jednego – gładkich zwycięstw i dominacji. Po jednym z meczów w pierwszych rundach tegorocznej edycji turnieju, dziennikarze zapytali liderkę światowego rankingu o to, jak udaje jej się znieść sytuację, w której każdy, nawet najmniejszy błąd jest natychmiast rozkładany na czynniki pierwsze.

Odpowiedź Polki wprawiła zgromadzonych na sali reporterów w osłupienie. Zamiast gładkich, PR-owych formułek o „skupianiu się na kolejnym meczu” czy „radowaniu się grą”, Iga zdecydowała się na bardzo osobiste, mocne słowa.

Zaskakująca szczerość: „Miałam ochotę uciec”

„Szczerze? Bywają takie dni, kiedy ciężar tego wszystkiego jest po prostu zbyt duży. Czasem mam ochotę spakować rakiety i uciec jak najdalej stąd, odciąć się od całego tenisowego świata” – przyznała bez owijania w bawełnę Świątek.

Tenisistka rozwinęła swoją myśl, zwracając uwagę na brutalne realia współczesnego sportu na najwyższym szczeblu:

  • Brak marginesu na błąd: Iga zaznaczyła, że bycie faworytką w każdym meczu sukcesywnie odbiera jej czystą, dziecięcą radość z gry. „Ludzie często zapominają, że nie jestem maszyną zaprogramowaną do wygrywania. Kiedy zwyciężam, dla wielu to 'tylko formalność’. Kiedy stracę choćby jednego seta – od razu pojawiają się nagłówki o kryzysie i problemach” – tłumaczyła.
  • Odcięcie przed turniejem: Zawodniczka zdradziła również, że tuż przed przyjazdem do stolicy Francji musiała podjąć radykalne kroki. Całkowicie usunęła ze swojego telefonu aplikacje społecznościowe, a przez kilka dni jej komunikacja ze światem zewnętrznym była mocno ograniczona. „Musiałam pobyć sama ze sobą, bez tego otaczającego mnie szumu. W przeciwnym razie chyba bym zwariowała przed pierwszym serwisem w turnieju”.
  • Priorytetem zdrowie psychiczne: Świątek po raz kolejny udowodniła, że jest niezwykle dojrzałą ambasadorką dbania o mentalność. Podkreśliła, że jej najważniejszym, nadrzędnym celem nie są puchary, ale utrzymanie zdrowego balansu między byciem globalną marką a zwykłą, młodą kobietą.

Reakcje ze strony środowiska

Słowa Polki błyskawicznie obiegły internet i czołowe, branżowe portale. Choć dla niektórych kibiców mogły zabrzmieć niepokojąco, większość ekspertów oraz zawodników z tenisowego cyklu przyjęła je z ogromnym uznaniem.

W kuluarach paryskiego turnieju mówi się wręcz, że dojrzałe i pozbawione filtru wyznanie Igi może stanowić kolejny, potężny argument w trwającej od dawna dyskusji na temat przemęczenia zawodników i konieczności zmian w morderczym kalendarzu rozgrywek WTA.

Sama Iga, zdejmując z siebie ten ogromny bagaż emocjonalny przed kamerami, wydaje się grać na kortach im. Rolanda Garrosa z jeszcze większą determinacją, udowadniając po raz kolejny, że głośne mówienie o słabościach i presji to ostateczny dowód mistrzowskiej siły.

Photo by Prashant Gurung on Unsplash

Redakcja Dzieje się teraz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *